piątek, 20 maja 2016

Rozdział II

                          Rozdział II: Mała przemiana...

*perspektywa Jack'a*
Biegłem na czuja. Nie pamiętałem zbytnio planu pizzerii. Wiem, że na pewno minęliśmy korytarz i jeszcze jakieś duże pomieszczenie. Zatrzymaliśmy się.
Jack:Meg, włącz latarkę.
Megan od razu zaświeciła latarką. Rozejrzałem się. Ujrzałem stolik, na którym znajdowały się urodzinowe czapeczki, jak zresztą na chyba wszystkich stołach. Obok niego unosiły się baloniki, a na dole leżały nierozpakowane prezenty, które najprawdopodobniej służyły jako ozdoby. Na ścianach rozwieszone były papierowe pizze i rysunki, a na ziemi leżał zepsuty animatronik- był to Toy Foxy, zwany również Mangle. Bardzo interesowały mnie roboty, ale moją uwagę przykuło coś innego. Przyglądałem się malunkom. Widniały na nich przeważnie dzieci i animatroniki, niekiedy również same "roboty". Wszystkie rozpoznawałem bez problemu. Hej! Nie wszystkie... Na jednym z nich widniało pudło oraz... trudno to zidentyfikować... nie wyglądało mi to zbytnio na animatronika. Ujmę to jako "takie czarno-białe coś". Nie mogłem dojrzeć zbytnio przodu głowy tego czegoś, widziałem jedynie czarne oczy i uśmiech w tym samym kolorze. Nie przypominam sobie tego animatronika... Może jest nowy ? Albo tylko niektóre dzieci go widziały ? Albo został po prostu wymyślony ? Nie wiem, choć chodzę tu non stop przez jakieś... 10 lat lub więcej.
Meg:Coś ty się tak zapatrzył ? Ach, Mangle cię interesuje, tak ?
Jack:To też, ale spójrz na rysunki.-mówiąc to, wskazałem palca na owe coś-Przypominasz sobie tego animatrona ?
Meg:No... nie za bardzo... A co to jest konkretnie ?-spojrzała się na mnie pytającym wzrokiem.
Jack:Sam chciałbym wiedzieć.-wzdychnąłem.
Mel:Heheh... Ale tak fajnie wygląda... jej ciało przypomina mi jakąś marionetkę... Rina, jak jest marionetka po angielsku ?
Rina:Hmmm... Ach, wiem ! To Puppet !-powiedziała, po czym się uśmiechnęła.
Mel:To zamiast niesamowitej nazwy "to coś" może nazwiemy tego animatronika Puppet ?-zaśmiała się.
Jack:Moja nazwa była lepsza.-zrobiłem obrażoną minę.
Ben w odpowiedzi puknął mnie w głowę, aż prawie się przewróciłem. Spojrzałem się na niego morderczym wzrokiem popchnąłem go prosto na Mangle...
Ben:N-nic m-mi nie jest...
Jack:Sorka, nie miało być tak mocno...
Ben:Nie szkodzi.
Szatyn ułożył się wygodniej na endoszkielecie Toy Foxy'ego. Zastanawiałem się, jak może mu być wygodnie na tej kupie metalu... Wtem usłyszeliśmy... zepsute radio ?


*perspektywa Ben'a*
Leżałem sobie wygodnie na animatroniku, gdy nagle poczułem drganie pod sobą i usłyszałem coś w stylu zepsutego radia. Od razu podskoczyłem. Tak cudownie poleciałem do przodu, że spadłem razem z Jack'iem, który próbował mnie utrzymać. Zapewne by mnie zlał gdyby nie fakt, że byliśmy w środku pizzerii o 1:00 w nocy, a w dodatku już drugi animatron się uruchamia samoistnie !
Mel:Jakie... cudowne...-mówiąc to zaczęła podchodzić do Toy Foxy'ego, który zachowywał się, jakby miał drgawki.
Meg:Czy ty do reszty zwariowałaś ?! Uciekamy !
Mel:Nie... ona.. HAHAHAHAHAHAHAHA !
Zdziwiło mnie zachowanie Melody... Zwykle była spokojna, a teraz jeszcze podchodziła do Mangle, która mogła okazać się niebezpieczna ! W dodatku... Jej śmiech... On nie był normalny... Pierwszy raz u niej taki słyszę. Był jakiś... szalony albo obłąkany. Martwię się o moją przyjaciółkę.
Rina:Mel, to nie jest śmieszne ! Musimy wiać ! Ona może nie być taka przyjazna, jak ci się wydaje.
Melody odwróciła się do nas twarzą. Jej twarz nie wyglądała tak samo... Oczy nie były fioletowe. Białka i tęczówki były czarne, a jej|od autorki: nie działa mi klawisz: z z kreską, przepraszam z góry| zrenice były malusieńkie i białe. Zupełnie jak oczy Toy Foxy'ego. Twarz miała uśmiechniętą z wyszczerzonymi zębami.
Mel:Ale mi się podoba... I chcę ją obejrzeć ! HAHAHA !
Gdy to powiedziała, zaczęła biec od animatronika. Jakie my mieliśmy szczęście, że mamy w grupie sportowca ! Jack chwycił ją w biegu za nadgarstek i przyciągnął do reszty grupy.
Mel:Nie zatrzymuj mnie !-krzyknęła i przywaliła mu pięścią w twarz.
Dziewczyna zaczęła biec do animatronika, ale się zatrzymała. Obróciła się do nas i zaczęła biec do nieszczęsnego Jack'a. Na  szczęście była już normalna ! Bałem się, że zrobi coś sobie i przy okazji nam...
Mel:Jack! Nic ci nie jest! Przepraszam! N-nie ch-chciałam, a-aby t-tak w-wyszło...-zaczęła się tłumaczyć z zatroskaną miną i  łzami w oczach.
Jack:Nie, nic mi nie jest.- odpowiedział z uśmiechem, który zapewne miał zamaskować bolący wyraz twarzy.
Z jaką siłą ona go musiała pierdyknąć ?! Przecież mu krew leciała z nosa ! Miał łzy w oczach ! Co jest z nią nie tak ?!
Ben:Dobra, nieważne, co się stało, wyjaśnimy to kiedy indziej... Rin, umiesz chyba robić opatrunki ?
Rina:Tak, od dzieciństwa. Dobrze, że przewidziałam, że coś się może stać.- powiedziała i się uśmiechnęła.
Nasza nastoletnia lekarka zaczęła działać przy jego nosie. Melody nie przestawała płakać. Próbowaliśmy ją uspokoić, ale nie dawało to skutku.
Meg:Ale tak właściwie, dlaczego go pobiłaś ? Przecież to nie był przypadek...
Mel:J-ja w-wiem. N-nie w-wiem d-dlacz-czego, a-ale s-strac-cił-łam n-nad-d s-sob-bą k-kontro-olę-ę.
Jack:Ej... a tak w ogóle, to gdzie jest Rudy ?
Rina:Kurde, chyba go zgubiliśmy !
Melody momentalnie przestała ryczeć i przybrała bojową postawę.
Mel:No dobra, skończymy robić opatrunek i ruszamy szukać Rudego !
Szybko się uwinęliśmy. Była już 1:30. Byliśmy gotowi go szukać. Mangle dalej wydawała te odgłosy, ale się tym nie przejmowaliśmy. W końcu to pewnie przez moje turbulencje. Wyszliśmy z pomieszczenia. Miałem złe przeczucia...

czwartek, 19 maja 2016

Rozdział I

                    Rozdział I: Tak jakby... ucieczka ?

*Perspektywa Melody*
Czekałam na metalowej ławce przy przystanku. Nie było zbyt wygodnie, ale zapewne lepsze to niż czekanie na moich "wspaniałych i punktualnych" przyjaciół przez godzinę. Rudy łudził się, że złapie dzikiego kota i zabierze nam go do domu, ale jak na razie jedyne, co osiągnął, to adrenalina, gdy prawie przejechał go samochód... Zaczęłam obserwować otoczenie, bo i tak nie miałam nic ciekawszego do roboty. Typowy jesienny krajobraz. Nie przepadałam za tą porą roku. Tak bardzo chciałabym, aby lato trwało cały rok... No ale cóż, nie mamy lipca, lecz wrzesień. Obok ulicy, na której Mike ganiał nieszczęsne koty ciągnęła się wąska dróżka. Wzdłuż niej rosły wysokie bezlistne drzewa. Na nich co chwila siadały rozćwierkane wróble, które liczyły na jakiś pokarm. Na szarym niebie przybywały coraz to ciemniejsze chmury. "Jeśli się rozpada, to niech się nie zdziwią, że ich trupy spoczywać będą na tym chodniku !"-myśl przeleciała mi przez głowę.


Czekaliśmy jeszcze dobre 15 minut, zanim usłyszałam znajomy głos Megan.
Meg:Hej!Przepraszam, że musieliście tak długo czekać!
Mel:Wyjaśnienie ?
Blondynka troszkę się zdziwiła i spojrzała się na mnie pytającym wzrokiem. Westchnęłam. Blondynka to w końcu blondynka...
Mel:Co wam tyle zajęło ?
Meg:Musieliśmy się przygotować. To Jack kazał!- powiedziała i spojrzała się na brata śmiejącym wzrokiem.
Jack:Zacznijmy od tego, że to ty spanikowałaś, bo uznałaś to za ucieczkę z domu i wariowałaś, co wziąć najpotrzebniejszego. Ja ci tylko doradziłem...
Meg:Emmm... Pomińmy ten temat... W każdym razie musieliśmy długo czekać na Rinę.
Rina:No przecież już przepraszałam!-Brunetka starała się zrobić obrażoną minę, ale zbytnio jej nie wychodziło-Co ja poradzę, że mamie zachciało się odwiedzić babcię ?
Ben:Nie wiem... Może powiedzieć, że nie chcesz jechać ?
Rina:Ale babcia jest chora.. i w ogóle...
Ben:No dobra, niech ci bę...
W tym momencie usłyszeliśmy wrzask jakiegoś kota (oj, jak ja mu współczuję !) oraz głośny krzyk.
Mike:ZŁAPAŁEM!!!
Od razu się odwróciliśmy. Ujrzeliśmy uśmiechniętego Mike'a trzymającego jakiegoś kota. Nie wiedziałam w tym momencie, czy się śmiać, czy też płakać.
Mel:Proszę cię, puść tego nieszczęsnego kota. Co on ci zrobił ?-powiedziałam cicho powstrzymując się od śmiechu.
Mike: Ale czemu ? Polowałem na niego od kilkunastu minut, nie mogę go teraz zostawić !- odrzekł Mike z miną jakiegoś zdobywcy- To zwierzę jest jak trofeum.
Resztkami wytrzymałości powstrzymywałam się od wybuchnięcia śmiechem.
Rina:Ej ! Czy ten kot ma odgryzione ucho ?!- krzyknęła Rina i odskoczyła w tył.
Jack:A czy on tak przypadkiem nie ma obroży na szyi ?
Wszyscy w tym momencie spojrzeli się na jego obrożę. Czy naprawdę nikt jej wcześniej nie zauważył ? Roześmiałam się, mało nie upadając na ziemię, ale Jack mnie w porę złapał. Po mnie zaczął śmiać się Jack i jednak spadliśmy na ziemię (w sumie ja spadłam na ziemię, bo na mnie spadł Jack, jeszcze się za to odpłacę !), następnie Ben, a potem już wszyscy oprócz zdezorientowanego i rozczarowanego Mike'a leżeli na ziemi. Zorientowaliśmy się, że zaraz może się rozpadać, więc w mig wstaliśmy i poszliśmy w stronę naszego ukochanego miejsca- Freddy Fazbear's Pizza.


Spojrzałam na zegarek. Była godzina 19:45. Dobrze się składało, gdyż nie będziemy długo czekać, aż ochrona odejdzie. Zamierzaliśmy uciec z naszych domów na kilka dni. Może w końcu zorientują się, że powinni dbać o dzieci ? I tak w to wątpiłam. Bo co mogli uświadomić sobie 2 pijacy ? No właśnie. Weszliśmy do pizzerii. Była już godzina 19:50. Mieliśmy 10 minut na ukrycie się. Nie mogłam się już doczekać. Dla mnie ta pizzeria była najwspanialszym miejscem na ziemi. Od dzieciństwa kochałam tu przebywać. A teraz spędzę tu noc ! I odwiedzę każdy zakamarek ! Kiedy Megan prowadziła nas do pokoju, do którego rzadko wchodziła służba- pokoju z częściami zapasowymi- czułam, że to będzie najlepszy dzień w moim życiu. 10 lipca 1987 r. ! To mój szczęśliwy dzień ! Z tą myślą wchodziłam do ciemnego pokoju...



*perspektywa Megan*
Miałam plan pizzerii w małym paluszku, toteż zaprowadziłam naszą ekipę do pokoju z częściami zapasowymi. Weszliśmy do ciemnego pokoju.
Ben:Nie ma tu jakiegoś wącznika światła ?
Meg:Nie. Ale mam latarkę.
Mówiąc to wyciągnęłam moją czerwoną latarkę z plecaka i od razu ją zapaliłam.
Meg:Zacznę od najlepszego. Są tu stare animatroniki, które jak nazwa pomieszczenia mówi- służą do części zapasowych. Za mną !
Poprowadziłam ich do pierwszego animatronika. Był nim brązowy misiek z czarnym kapeuszem i muszką. W ręku dzierżył mikrofon.
Meg:Przedstawiam wam głównego piosenkarza, oto Freddy Fazbear !-rzekłam z entuzjazmem.
Jack:Ale zajeczepisty !-wypaplał podekscytowany Jack i zaczął go badać rękoma.
Mój brat zawsze interesował się elektroniką. Taki animatronik z pewnością go zainteresował.
Meg:Uważaj, żeby cię nie ugryzł!-dodałam. Na tę uwagę Jack natychmiast cofnął rękę. Zaśmiałam się.-Spokojnie, nie działa !
Jack:Jak zawał dostanę i umrę, to nic nie dostaniesz, w testamencie będzie prośba o włożenie pieniędzy do grobu!
Mel:A wszystko inne zabiorę ja!-rzekła to jakby z jakimś triumfem.
Jack:A możesz wziąć.-mrugnął do niej porozumiewawczo.
Meg:Oj nie romansujcie mi tutaj!-krzyknęłam ze śmiechem.
Mel:C-co?!-wydusiła zdziwiona i zawstydzona.
Meg:Żartowałam.-powiedziałam mimo woli, choć miałam ochotę pociągnąć trochę ten temat.
Poszliśmy dalej.
Meg:Teraz chcę pokazać naszego gitarzystę, Bonny'ego!
Rina się mnie złapała. Wiem, że nie przepadała za robotami. Animatroniki również nie były jej ulubionym widokiem. No chyba, że te Toy'e, które codziennie widujemy. Przed nami siedział fioletowy królik bez górnej części głowy oraz jednej ręki. Przyśpieszyłam kroku, aby nie straszyć Riny i doszliśmy do kolejnego animatrona.
Meg:A teraz ta od babeczek! Powitajcie Chicę!
Ben:Ty chcesz mi wmówić, że to ta sama, co...
Meg:Tak, to jej starsza wersja.
Widzieliśmy żółtego kurczaka z rozwartym dziobem i zagłębionymi oczami. Rina ponownie ścisnęła moje ramię. Odebrałam to jako znak, aby podążyć do już ostatniej niespodzianki.
Meg:Pamiętacie to metalowe coś z białą głową ? Trudno to nazwać lisem. Ale teraz przedstawiam wam inną wersję. Oto lis pirat- Foxy.
Foxy w przeciwieństwie do wersji Toy nie był biały, lecz czerwony. Miał zakrzywiony hak oraz opaskę na jednym oku.
Ben:No, niezły jest.
Mel:One są... śliczne...
Meg:Bonnie też ?-zachichotałam.
Mel:Też...
Rina:Ej, słyszeliście to ?
Faktycznie, było coś słychać. Odwróciliśmy się. Za nami był Bonnie. W tej samej pozycji, co wcześniej...  Ale zaraz... Czy mu się świeci coś na czerwono ? Hej ! Tego nie było !
Meg:To.. chyba oko mu się świeci ! Wiejemy !!!
Biegliśmy na czuja. Tymbardziej, że prowadził Jack. Był najszybszy, ale miał takie wyczucie terenu, że można jedynie siąść i płakać. Nie myliłam się. Dotarliśmy do najgorszego miejsca, w jakim mogliśmy się teraz pojawić...



Ważniejsze postacie

                                     Ważniejsze postacie

(Ostrzegam z góry, że być może dodam jeszcze jakieś główne postacie ! :]..........................................)
Melody
Lat:14
Relacje:Posiada 5 ukochanych
przyjaciół, za których gotowa
jest skoczyć w ogień.
Rodzina:Jej rodzice są strasznie
ze sobą skłóceni i często chleją,
ale Melody zbytnio się tym nie 
przejmuje. Ma przybranego brata,
który jest jednocześnie jej
najlepszym przyjacielem.
Opis: Na ogół jest spokojną
dziewczyną, ale miewa chwile,
w których zachowuje się jak
ktoś obłąkany, jak jakiś szaleniec.
Uwielbia rysować oraz spędzać
czas z przyjaciółmi, szczególnie
w pizzerii Freddy Fazbear's Pizza.
Megan
Lat:14
Relacje: Posiada 5 ukochanych
przyjaciół, za których gotowa
jest zrobić wszystko.
Rodzina:Ma kochającą matkę
oraz ojczyma, którego nienawidzi
z całego serca. Swojego prawdziwego
ojca nigdy nie poznała, gdyż
jeszcze za czasów jej dzieciństwa
wyjechał za granicę do pracy
i nigdy już nie powrócił.
Ma opiekuńczego brata, który
zawsze ją wspiera przy
kłótniach z ojczymem.
Opis:Nienawidzi przemocy wśród
jej rówieśników, gdyż uważa, że
jest ona niepotrzebna. Poza tym
psuje relacje, które mogłyby być
takie piękne. Przy nieznajomych
zachowuje powagę i względną
bezuczuciowość, ale normalnie
jest wesołą, lubiącą przyrodę
dziewczyną. Z resztą przyjaciół
łączy ją głównie to, że
uwielbia przebywać w
pobliskiej pizzerii-
Freddy Fazbear's Pizza.

















Rina
Lat:14
Relacje:Posiada 5 ukochanych
przyjaciół, za których gotowa
jest się poświęcić.
Rodzina:Uwielbia swoich rodziców.
Ma 2 młodszych braci, których
mocno kocha. Jest jedyną
osobą spośród swych przyjaciół,
która posiada szczęśliwą
rodzinkę.
Opis:Jest miła dla każdego,
kogo spotka. Etykę ma
w małym paluszku,
jak i kulturę. Kocha
gotować. W przyszłości
zamierza gotować w jej
ulubionej pizzerii, a
zarazem miejscem
spotkań z przyjaciółmi-
Freddy Fazbear's Pizza.















Mike
Lat:14
Relacje:Ma 5 wspaniałych przyjaciół,
których ceni sobie bardziej
niż cokolwiek lub kogokolwiek.
Rodzina:Gdy miał 10 lat jego
rodzice się naćpali i spadli z
9 piętra. Zmarli na miejscu.
To było ogromne przeżycie
dla Mike'a. Został przeniesiony
do domu dziecka, a potem
adoptowany przez rodzinę
pijaków. Jednak w tej rodzinie
poznał swoją najlepszą
przyjaciółkę- swoją
siostrę.
Opis:Wesoły chłopiec, który
dba o to, aby w jego grupce
przyjaciół nigdy nie było nudno.
Czasami jest upierdliwy i
wkurzający. Tak jak jego
siostra uwielbia rysować.
Często przebywa w pizzerii
Freddy Fazbear's Pizza.










Jack
Lat:14
Relacje:Ma 5 wspaniałych przyjaciół,
których gotów jest bronić samym sobą.
Rodzina:Posiada kochającą matkę oraz
ojczyma, którego nienawidzi. Nie
zaznał nigdy ojcowskiej miłości,
gdyż dawno temu jego ojciec wyjechał
za granicę do pracy i już nigdy nie powrócił.
Ma siostrę, o  którą dba, jakby od tego
zależało jego życie.
Opis:Jest wesoły, dość inteligentny,
przez co niektórzy nazywają go
kujonem, ale on miał tak od
urodzenia. Miał dobrą pamięć, dzięki
której wszystko w mig pojmował.
Lubi sport. Często wspina się na
drzewa, a niekiedy stara się wchodzić
na dachy. Interesuje go również
technologia. To głównie z tego
powodu lubi przebywać w
Freddy Fazbear's Pizza.

















Ben
Lat:14
Relacje:Ma 5 wspaniałych
przyjaciół, których nie
zamieniłby na nic.
Rodzina:Do 5 lat miał się
świetnie. Spędzał wiele
czasu z rodzicami i kochał
ich ponad wszystko. Jednak
gdy jego mama zaszła w ciążę
i urodziła dziecko, domownicy
jakby o nim zapomnieli.
Liczyła się tylko jego
młodsza siostra. Do teraz
jej nienawidzi i cicho
pragnie, aby znaleziono
ją kiedyś martwą w krzakach...
Opis:Jest naprawdę szalony,
co jego przyjaciele bardzo
cenią. Zawsze był zainteresowany
budownictwem. W dorosłości
zamierza wybudować ogromny
dom. Dom tylko dla niego i
przyjaciół. Dom, w którym
będzie bezpiecznie i miło.
Aby miało taką atmosferę,
jaką odczuwają w ich
ukochanym miejscu-
Freddy Fazbear's Pizza.